Akuszerka

(Ignaś, 3,5)

-Mamo, a czy my będziemy mieć jeszcze jakieś dziecko?
-Nie wiem, może jeszcze kiedyś…
-To jak poczujesz jakieś dziecko do urodzenia, to ja ci znajdę szpital. Bo mam dobry węch.

 

Kompetencje

(Basia, 4,5 roku)

Basia chwali z zachwytem Ignacego:
- Zobacz, jak pięknie pokolorowałeś! Prawie już nie wychodzisz za linie! Teraz jesteś w maluszkach, potem będziesz w średniakach, starszakach, jednej szkole, drugiej szkole…. potem prawo jazdy, a potem pra-ca-a! I wtedy już będziesz pięknie malował!



Gest

(Jaś 5,5 roku)

Jasiu podszedł dziś do mnie, podał mi 10 zł ze swoich oszczędności i powiedział:
- „Niedługo macie rocznicę. Idźcie sobie do kina”.

To najcenniejszy banknot jaki miałam w życiu w ręku.



Komplement

(Jaś 5,5 roku)

-Mamo, potrzebujemy do zabawy smoka. Możesz być?
-Niechętnie. To nie fajnie być smokiem.
-Ale ty jesteś idealna. Tak często się złościsz…

  

Wiek

(Jaś 5,5 roku)

Jasiu daje mi tekturowy samolot:
-To prezent.
-Wiesz co, dziękuję Ci za te wszystkie prezenty, ale ja się już raczej nie bawię zabawkami więc lepiej zachowaj go dla siebie.
-No ale to jest taka pamiątka. Jak ja się już wyprowadzę bo będę dorosły a ty będziesz już bardzo stara, to będzie ci o mnie przypominał.

Idę szukać jakiegoś przytulnego domu opieki.



Pierwszy milion

(Jaś, 5,5 roku)

Jasiu przychodzi z przedszkola z pomysłem na biznes:
-Będę ludziom pokazywał swoje prace plastyczne za złotówkę. I będę jeździł z nimi po całym świecie. Nawet do Etiopii.

Siadamy wygodnie na fotelu i czekamy na te kokosy. Dzieci to jednak najlepsza emerytura dla rodziców!



Najwyższy

(Basia, 4,5 roku)

Rozmowa zasłyszana z tylnego siedzenia samochodu:
-Basiu, a wiesz, że Bóg jest wszędzie?
-Wiem. Na przykład teraz siedzimy na fotelikach a On mówi: „Auć, auć, nie siedźcie na mnie!”



Takie życie

(Jaś, 5,5 roku)

Z niewzruszoną miną:
- Wiesz mamo, niedługo będę was musiał – że tak powiem – opuścić. Jak będę miał 8 lat. Jadę z kolegą w podróż dookoła świata. Ale wrócimy. Za 80 dni.

(co za szczęście)



w niebie

(Ignacy 6 lat/ Józek 4 lata)

Ignacy przy budowie czegoś na podwórku rozmawia z tatą i Józkiem w pewnym momencie mówi:
- Nie, ty Józek tego nie możesz pamiętać, bo wtedy Cię jeszcze nie było na świecie.
- No, Ciebie też
- No tak, byliśmy w niebie.
następnie pyta tate:
- Tata, a dlaczego ja nic nie pamiętam jak było jak byliśmy w niebie?
- Bo to było dawno temu.
- No tak, dawno, 6 lat temu, to mogłem zapomnieć. Spytam Wande, ona tam byla 2 lata temu, to coś jeszcze powinna pamietać.
Po chwili orientują się że Wanda nic im nie powie bo jeszcze nie mówi.

   

lego od Mikołaja

(Ignacy 6 lat)

Ignacy zagaduje tate o klocki lego:
- tato, a ile kosztuje Gwiazda Śmierci?
- 2500 zł
- mogę dostać na urodziny?
- nie
- e to nic nie szkodzi poprosze św. Mikołaja!
(dla nie wtajemniczonych Gwiazda Śmierci to jeden z pojazdów w Gwiezdnych Wojnach)

 

Kupa

(Ignacy, 2,5 roku)

Matka załamana zawodzi:
- Ignasiu, znów masz kupę w pieluszce? Przed chwilą prosiłam, żebyśmy szli do toalety… [wzdycha, lamentuje, powołuje się na zawarte traktaty].
- Mamo nie martw się. Już stąd idę. Nie będzie śmierdziało.



Wiek emerytalny

(Jaś, 5 lat)

Trwa braterska kłótnia o to, kto będzie siedział na środkowym siedzeniu.
Jaś: Starszym się ustępuje!
Mama: Starszym osobom, takim jak babcia czy dziadek albo starsi państwo…
Jaś: Nie, wszystkim starszym. Ignacy powinien mi ustąpić.
Mama: Dlaczego?
Jaś: Bo tu chodzi o to, że ktoś kto jest starszy ma mniej życia przed sobą. A Ignacy jest jeszcze mały i ma dużo.



zakochanie

(Lucek, 4 lata`)

L – u nas w przedszkolu jakoś nikt się nie zakochuje
Ja (mocno zdziwiona) – A skąd wiesz? Jak poznać, że się ktoś w kimś zakochał?
L – No wiesz, patrzy się sobie w oczy. Patrzy mocno, można się też przytulać.
Ja – Hmmm. No a jak już się zakocha?
L – No to już nie trzeba patrzeć w oczy. I zostaje się tatą i mamą!



Jesienna odporność

(Lucek, 4 lata)

L – Chciałbym zjeść lody
Ja – Lucek, zimno, wieje, nie ma mowy, żadne lody!
L – Ale ja właśnie jak jem lody to mi się w środku dużo białych krwinek robi. Całe lody się zamieniają w białe krwinki. I moą potem walczyć z tymi robaczkami, wirusami!

  

o bałaganie

(Kasia , 4 lata / Basia 2 lata)

W pokoju córek chyba jakieś tornado przeszło. Pytam starszej (3,5 roku): Jak myślisz, co teraz należałoby tu zrobić?
Kasia: Mamo, życzę sobie chyba wizytę odkurzacza w moim pokoju :-)



Trendy

(Jaś, 4,5 roku)

- Mamo, musisz robić kulinarne trendy.
- ??????? What??????
- Chodzi o to, żeby potrawy były małe i wykwintne.

………
(Postanowiłam przypomnieć ten postulat przy prośbie o dokładki)



Gaz do dechy

(Grześ 5,5 roku)

Przy kolacji chłopakom zabrakło pasztetu. Grześ proponuje:
-Tato, daj mi kluczki do auta, to skoczymy z Krzysiem do sklepu i kupimy.
-Tak? – pytam zaciekawiona – I jak będziecie prowadzić? Ty będziesz kierował, a Krzyś będzie siedział na pedale gazu? Bo przecież sam nie dosięgniesz.
-Ale my nie będziemy jechać na gazie – odpowiada zdumiony Grześ.
-Nie? A na czym?
-Na benzynie!

  

Środki ostateczne

(Jaś, 4 lata)

Stoimy przed maszyną do zabaw „za 2 złote”, które co do zasady omijamy szerokim łukiem. Jasiek już to wie i zrozumiał, że musi uciec się do środków ostatecznych:
- Albo mi dacie 2 złote, albo opuszczam tą rodzinę!

 

Każdy może świętym być…

(Kuba, 6 lat)

Przed balem Wszystkich Świętych babcia prosiła, by Kuba zapamiętał, za kogo jest przebrany – za św. Pawła. Tłumaczyła, że to Rzymianin, który się nawrócił.

Późniejsza rozmowa:
- Więc za kogo się przebrałeś Kuba?
- Za Murzyna, który się wywrócił…



prezydent

(Ignacy 5,5 roku)

W czasie wyborów prezydenckich Ignacy po rozmowie z tatą przychodzi do mnie i pyta:
- Mamo wiesz kto to jest teraz prezydentem ?
- Wiem, Bronisław
- Nie, jakiś inny
- Komorowski?
- Tak, Komorowski.

    

Skarżypyta

(Łucja 1,5 roku/Grześ 5,5 roku)

Do pokoju wpada zapłakana Łucja, tuż za nią wślizguje się Grześ.
Ja: Co tam Łucyjko?
Ł: Ciś! Bij!
Ja: Boli cię coś?
Ł: Ciś, bij!
Ja: Co? Grześ cię zbił?
Ł: TAAAAK – rozżala się ale wyraźnie uspakaja ją to, że zrozumiałam jej komunikat.
G: Mamo, jaka ta Łucja jest mądra, wszystko umie powiedzieć. Nawet umie już skarżyć – nie może wyjść z podziwu Grześ

  

Pamięć historyczna

(Janek, 4 lata)

Opowiadamy sobie, co fajnego dzieje się w poszczególnych miesiącach roku. Doszliśmy do listopada…
- Tak, wiem, w listopadzie jest święto Polaków po tym jak napadli na nich ci… Rosja, Niemcy i ta… Australia.



Wiara

(Jaś 2,5)

Jak co wieczór tata czyta chłopcom Biblię. Wczoraj była historia o uzdrowieniu głuchoniemego. Po skończonym fragmencie Jaś,który ma niedosłuch wziął swoją ślinę i próbował natrzeć nią sobie uszy. Jak zapytałam po co to robi odpowiedział:
Ja też chcę słyszeć.

 

Starość…

(Emilia 7 lat)

Córka trenuje gimnastykę sportową. Ma 7 lat, ja mam 30. Pewnego dnia byłam niesamowicie zmęczona po całym dniu chodzenia, że aż od każdego kroku bolały mnie stopy, mówię więc do córki:

- Szkoda, że nie umiem tak jak Ty chodzić na rękach…

Na co ona:

- Spoko mamo, nie martw się, u nas (w jej klubie sportowym) jest też GIMNASTYKA DLA SENIORÓW!!!!!!



Anioł na drodze

(Krzyś, 3,5 roku)

Zwykle podczas jazdy samochodem, żeby zabić nudę, mówimy dzieciom co za chwilę będziemy mijać, a one pytają po której to będzie stronie, żeby się mogły przygotować.
Jedziemy sobie tak raz, jedziemy, w radio gra muzyka a po chwili słychać jak biją dzwony na godzinę 12. Mówię:
- O, zaraz będzie Anioł Pański.
- A po której stronie?

 

Skleroza

(Grześ, 5 lat)

Grześ lubi słuchać jak opowiadamy mu historie z naszego dzieciństwa, Kiedyś nawet wyraził swój podziw dla naszej pojemnej pamięci. Ale zwątpił, gdy okazało się, że jednak pamięć czasem płata figle:
- To bardzo ciekawe, że pamiętasz rzeczy, które się wydarzyły, jak byłaś mała, a nie pamiętasz, gdzie schowałaś nasze samochody!



Różaniec

(Krzyś, 3,5 roku)

Modlimy się różańcem całą rodziną (nie dlatego, żeby dzieci odwieść od wiary, tylko dlatego, że jak trzymają w dłoni różaniec, to przynajmniej nie robią fikołków, jak to często bywa przy pacierzu). Pod koniec dziesiątki:
- Tato, a czemu tyle razy powtarzamy „śmierci naszej amen?”