Podróż w czasie pandemii

Paradoksalnie czas pandemii to etap dla mnie wyjątkowy. I nie tylko dlatego, że na siłę szukam jasnych stron życia nawet wtedy, gdy los szepce mi złośliwie do ucha „Koniec zabawy moja droga”. Chociaż początki były trudne i słońce często zapominało, że wyjść przynajmniej raz dziennie powinno, teraz z pełną świadomością (wino dopiero nalane, jeszcze nie tknięte), przyznaję, że doceniam ten szalony okres niepewności. Stał się on czasem jednej z najbardziej niezwykłych i ekscytujących podróży mojego życia i jestem za niego niezmiernie wdzięczna.

Wielkie odkrycia – czyli rejs pod banderą z moim imieniem

Czas zadziałał zdecydowanie na moją korzyść. Próg zwalniający w postaci koronawirusa kazał mi się w porę opamiętać i dać sobie chwilę na kilka ważnych refleksji. Nie muszę biec, żeby było interesująco. Nie muszę rozciągać jak gumę doby, możliwości, grafików, żeby było kolorowo. Nie o to chodzi, żeby gonić do upadłego marzenia i zabijać się po drodze. Bo czasem jest fajnie, gdy nie dzieje się nic. I ja tym „fajnym” rozkoszuje się teraz do upadłego, mając czas przez chwilę na bycie tylko ze sobą. I w życiu nie pomyślałabym, że spotkanie we własnym towarzystwie może być takie fascynujące. Los pomachał mi przed nosem wymarzonymi biletami do Peru, kazał się martwić o wiele aspektów życia, wywrócił do góry nogami plany, ale wcale nie okazał się złośliwym łachudrą. Zafundował mi rejs pełen zmieniających świat odkryć i nigdy mu tego nie zapomnę.

Kapelusz na plaży

 

Dziękuję bardzo – weryfikacja przebiegła pozytywnie!

Tak, to była na pewno weryfikacja pozytywna. Ludzi, planów, marzeń, celów. Pandemia, bez zbędnych ceregieli, odkryła przede mną pozorne przyjemności, złe intencje, niewłaściwe kierunki, za to z zaskakującą perfekcją poukładała szczebelki na drabinie własnych priorytetów, wyłamując przy okazji kilka zupełnie niepotrzebnych. To była dobra robota, dziękuję! Teraz już wiem na pewno, że to moje podróżowanie po świecie, nierzadko pełne wyrzeczeń, miało sens i było najlepszą z możliwych inwestycji. Że napakowany wspomnieniami z całego świata życiowy bagaż jest dla mnie najcenniejszy na świecie. Koronawirus to przecież „demo” sytuacji, w której podróżowanie z różnych powodów przestaje być możliwe i ja świata w tej „wersji próbnej” nie kupuję. Bo wolna czuję się wtedy, kiedy granice są otwarte. Nie tylko te państwowe.

Meksyk, Cancun

Oda do korony, czyli moje światło w tunelu

Korona mi z głowy nie spadła. Złapałam ją prawie w ostatniej chwili potykając się o pozory spełnienia, sukcesów i zwycięstw. O zgrozo, dzięki teraźniejszym ograniczeniom. Teraz czekam cierpliwie. W odrostach do uszu, za to z pięknie pomalowanymi paznokciami (tak, odkryłam, że umiem zrobić sobie hybrydę!) czekam cierpliwie na kolejny ruch fortuny. Czuję, że nadchodzi mój czas. I jakoś z dnia na dzień mniej denerwują mnie kłótnie dzieci, kiedy mam ważne spotkanie „w internecie”, porozrzucane po całym domu zeszyty i niekończący się catering rodziny, bo przecież mam „wolną chwilę” non stop. Nie martwi też już prawie wcale odwołany jutrzejszy lot do Cuzco. Jest dobrze, tak jak jest. Poczekam, a w międzyczasie odrobię kilka ważnych lekcji i nacieszę się tym co mam. A mam naprawdę wiele. Rodzinę obok i kilka przenośnych dysków ze zdjęciami z podróży z komunikatem „full”. Walizek na wszelki wypadek nie wynoszę do piwnicy.

kapelusz

6 comments
27 likes
Prev post: Saona, czyli jak za życia trafić do rajuNext post: Z wizytą u Hemingwaya – dom Finca Vigía na Kubie

Comments

  • Magdalena @SMescapes.com

    19 maja, 2020 at 6:15 pm
    Reply

    Bardzo pozytywny i kolorowy wpis!

    • Aga
      to Magdalena @SMescapes.com

      23 maja, 2020 at 12:36 pm
      Reply

      Bardzo dziękuję! Trzymam w takim razie mocno kciuki za nasze walizki, żeby kurzyły się już niedługo 😉 Pozdrawiam słonecznie!☀️

  • Patrycja

    13 maja, 2020 at 1:19 pm
    Reply

    Genialnie napisane 💛🌅

    • Aga
      to Patrycja

      13 maja, 2020 at 5:30 pm
      Reply

      Ogromnie się cieszę, nie było łatwo wyjść ze swojej strefy komfortu ;) Bardzo dziękuję i zapraszam znowu!

  • Jadwiga Tokarz

    12 maja, 2020 at 6:42 am
    Reply

    Świetnie napisane. Fajnie, że w tak trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, dostrzegamy te dobre strony. Myślę, że podróże i wspomnienia to coś, co nas […] Read MoreŚwietnie napisane. Fajnie, że w tak trudnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, dostrzegamy te dobre strony. Myślę, że podróże i wspomnienia to coś, co nas pozytywnie ładuje i daje kopa na przyszłość. Dziękuję za pozytywną energię i dobry początek dnia.😍 Read Less

    • Aga
      to Jadwiga Tokarz

      12 maja, 2020 at 10:46 pm
      Reply

      Dziękuję Ci bardzo, mam nadzieję, że jeszcze nie raz znajdziesz tu dobrą energię :)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie

Cześć, jestem Aga. Moje trzy wielkie pasje: podróże, kuchnia i fotografia mają jeden wspólny mianownik: słońce! To od niego zależy niemalże wszystko. Słońce to życie, spełnienie i energia, która napędza mnie do odnajdywania jasnych stron wszystkiego, co mnie spotyka. Będzie mi bardzo miło, jeśli trochę tej słonecznej energii z bloga zabierzesz dla siebie. Dowiedz się więcej

Ostatnie posty
Najczęściej czytane
Archiwum
ad
Kalendarz
Październik 2020
P W Ś C P S N
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031